Moje 5 sposobów na lepszy adwent

Pośród mniej więcej 2967 propozycji adwentowych rekolekcji jakie naliczyłem w tym roku w Internecie, postanowiłem wybrać własną, skromniejszą drogę jego przeżywania. Moje 5 sposobów na lepsze przeżycie do Bożego Narodzenia. Oto one.

1. Odnów kontakt z kimś, z kim dawno nie rozmawiałeś. To z pozoru wydaje się tylko takie łatwe. W rzeczywistości zalewa mnie trylion myśli przed napisaniem wiadomości do kogoś, z kim kontakt urwał się lata temu. W większości są to osoby z którymi byłem w jednej klasie, przypadkowo poznane w pracy czy na studiach. Kiedy skończyły się etapy to jednocześnie skończyły się kontakty i słuch po ludziach zaginął. Może adwent to dobra pora na ich odnowienie? Uprzedzam, 3/4 pewnie zbędzie cię krótkim „wszystko ok” (trudno im się dziwić), a 2/3 z pozostałych nie wykaże większego zainteresowania. Ale jak 1/10 nawiąże dłuższy kontakt, to chyba warto, nie?

2. Zrób to, czego się boisz. W moim przypadku podpada to czasem pod pierwsze, ale możesz wybrać sobie do woli, na pewno masz dużo „strachów”. Obraziłeś? Przeproś. Nie oddałeś kasy? Oddaj. Masz zaległy na 3 metry pod sufit bałagan w piwnicy? Posprzątaj. Jednym słowem: zrób coś, z czym ociągasz się od bardzo dawna i poczuj, jak odzyskujesz kontrolę nad pewnym odcinkiem swojego życia. To niebywałe, jak wiele problemów, które wydają się nie do pokonania, stwarzamy sobie sami.

3. Przeczytaj coś. I niekoniecznie to musi być religijna książka. Po prostu zbadaj co wartościowego wydaje się właśnie na rynku, kup i przeczytaj. Wystarczy jedna pozycja. Tylko na Boga! Nie daj się zwieść tym wszystkim, którzy „czytają książki w jeden wieczór”, albo „pochłaniają jednym tchem”. To dobre kiedy czytasz instrukcję obsługi pralko-suszarki. Delektuj się tekstem, zjadaj po kawałku. Myśl o tym, co przed chwilą przeczytałeś i porównaj to ze swoimi spostrzeżeniami. Będziesz mądrzejszy i uporządkujesz myśli. Serio.

4. Powiedz Bogu: „ja nie ogarniam, Ty ogarnij”. Kiedy przeprowadziłem się do Krakowa dwa miesiące temu, to była to właściwie jedyna moja modlitwa. Sprawy mnożyły się jedna po drugiej, nie wiedziałem, gdzie mam wysiąść z tramwaju, a osiedle na którym mieszkam zdawało się małym labiryntem. Zauważyłem wtedy, że proszenie o konkretne sprawy to rozmienianie się na drobne. Dlatego zebrałem wszystko hurtem i podrzuciłem piętro wyżej z jęczeniem w głosie: „ogarnij”.

5. Odpocznij więcej niż tylko w niedzielę. Choć czeka cię za niedługo festiwal sprzątania i gotowania, postaraj się przez jedną godzinę ekstra w tygodniu zrobić coś dla siebie. Dopij zimną kawę, obejrzyj odcinek ulubionego serialu, posłuchaj dobrej muzyki. Zobaczysz, że ta niewielka inwestycja wróci się z dużą nawiązką. Obowiązki będą łatwiejsze do zniesienia, ludzie milsi i nagle – paradoksalnie – będziesz mieć więcej czasu na inne sprawy.

Owocnego adwentu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *