Na początek…

Pierwsze zdanie na blogu jest miejscem absolutnie najdziwniejszym w całym obserwowalnym Wszechświecie. Bo ani nie wiadomo do czego zacząć, ani co mądrego (co wcale nie oznacza, że później będzie lepiej) napisać, ani czym zachęcić potencjalnego czytelnika… nic tylko usiąść, załamać ręce i płakać nad gorzkim i okrutnym losem przedzierającego się przez pierwsze (właściwie to już drugie) zdanie blogera.

Nie jest jednak tak tragicznie jakby się wydawało. Zawsze pozostaje tak zwany manifest, czyli w tym przypadku bliżej nieuporządkowany zbiór myśli który powinien opisywać to o czym będzie mowa.

I znów zgrzyt. Zwykłego manifestu nie będzie.

Ale zapraszam Was do podróży po ścieżkach stromych i skalistych, choć czasem wyglądających jak wielopasmowe autostrady. Po lasach tak gęstych, że światło tam nie dociera. Po gościńcach pełnych ludzi i pustkowiach, gdzie od dawna nie widziano żadnego z wędrowców.

Czy będę pisał tylko o teologii? Nie. O wierze i Kościele? Głównie. Na inne tematy? Na pewno.

Śmiało tedy. Do góry wznieśmy skroń. Oto wejście do Labiryntu. A oto nić.

(tajemniczy ów cytat za: A. Sapkowski, Kompendium o literaturze fantasy, Warszawa 2001)

One Comment

  1. Jurek

    Brawo Michale. Zapewniam, że będę czytał Twe wpisy i pewnie czasem zostawię ślad w postaci komentarza, dzieląc się swoimi przemyśleniami na tematy wiary i Kościoła. Pozdrawiam. Jurek (moderator forów ds. świeckich i podkomisji NE II Synodu diecezji katowickiej)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *